Zdrowe desery dla dzieci, cz. I

Sklepowe półki nie ułatwiają zadania współczesnym rodzicom, którzy chcą zatroszczyć się o zdrowie swoich pociech. Trudno konkurować z kolorowymi żelkami, chipsami i jajkami z czekolady. W nierównej walce rodzic zawsze będzie stał na pozycji przegranej. Na pewno? A może jednak są sposoby na to, by dziecko wybrało zdrowy deser?

 

Rafaello z czekoladą

 

Szklankę kaszy jaglanej, uprzednio wypłukanej w zimnej wodzie oraz 500 gr płatków migdałowych gotujemy w litrze mleka kokosowego na małym ogniu, mieszając co jakiś czas, aby zawartość nie przypaliła się. Kasza powinna wchłonąć całe mleko. Następnie odstawiamy do wystygnięcia. W tym czasie rozpuszczamy w rondelku gorzką czekoladę (70% kakao). Kaszę przekładamy do salaterek, a następnie polewamy czekoladą. Wierzch ozdabiamy migdałami i orzechami i pozostawiamy do stężenia.

 

Chipsy z jarmużu

 

Bardzo prosta i zadziwiająco smaczna przekąska, doskonała podczas seansu filmowego, czy wizyty kolegów z klasy. Liście świeżego jarmużu układamy na folii do pieczenia. Posypujemy solą i papryką w proszku, a następnie skraplamy oliwą z oliwek. Wstawiamy do rozgrzanego (160 stopni) piekarnika na 10 minut. Po ostygnięciu przesypujemy do miski i możemy chrupać!

 

Ciągutki w wiórkach kokosowych

 

Jeśli Twoje dziecko przepada za cukierkami, ten deser może wcinać śmiało, bowiem zwiększa on odporność, poprawia wzrok, pracę jelit i koncentrację. W roztopionej gorzkiej czekoladzie zanurzamy suszone daktyle. Następnie każdy wyciągamy i obtaczamy w wiórkach kokosowych. Gdy czekolada stężeje, nasze słodkości są gotowe.

 

Suszone owoce

 

Kolorowa mieszanka przyciąga wzrok nawet najmłodszych dzieci. Jabłka, banany, gruszki i śliwki kroimy na plastry i obficie posypujemy cynamonem, cukrem waniliowym i przyprawą do piernika. Następnie pieczemy przez 30 minut w 165 stopniach. Przesypujemy do miski. Możemy dosypać też garść orzechów, dzięki czemu nasz miks stanie się jeszcze bardziej zróżnicowany.

Warto pamiętać, że zachętą do zdrowych deserów jest nie tylko jedzenie, ale i cała towarzysząca mu otoczka. Kolorowe talerzyki i salaterki zaciekawią naszego malucha i sprawią, że chętniej po zawartość.

 

Jogurt z malinowymi powidłami

 

Ten deser jest dobry dla dzieci nie tylko ze względu na to, ze zawiera w sobie pełne witamin składniki, ale też dlatego, że łatwo można dodać do niego EstroVitę Kids, która wspomaga prawidłowy rozwój dzieci dzięki zawartości wszystkich nienasyconych kwasów tłuszczowych, a także witaminy E, D3 i A. Wystarczą: jogurt naturalny, łyżka powideł malinowych, plastry kiwi i banana, płatki migdałowe i 2,5 ml EstroVita Kids.


Top 5 dań z kurczakiem

Kurczak w panierce już Ci się znudził i nie masz pomysłu, jak inaczej wykorzystać to mięso w swojej kuchni? Oto top 5 sałatek z mięsem z kurczaka, które odświeżą twoje menu i zasmakują wszystkim domownikom.

 

Avocado z groszkiem

 

Średniej wielkości filet grillujemy lub pieczemy, następnie kroimy w kostkę. Następnie przekładamy mięso do salaterki i dodajemy posiekane drobno awokado oraz puszkę groszku. Całość mieszamy po dodaniu łyżeczki soli, szczypty pieprzu kajeńskiego i dwóch łyżek majonezu oraz 5ml EstroVity.

 

Miodowa przekąska

 

To sałatka preferowana przez sportowców. Duże udko z kurczaka pieczemy w 180 stopniach przez 45 minut. W tym samym czasie gotujemy torebkę białego ryżu. Gdy mięso wystygnie oddzielamy je od kości i siekamy – także skórkę. Łączymy z ugotowanym ryżem, po czym dodajemy sześć skrojonych plastrów ananasa i mieszamy. Zamiast sosów użyjemy czterech łyżek miodu, który śmiało możemy wymieszać z EstroVitą. Takie danie dodaje energii i białka, dlatego zaleca się je szczególnie osobom intensywnie ćwiczącym.

 

Filet ze szpinakiem i pomidorami

 

Drób obtaczamy w papryce, soli i pieprzu, a potem zawijamy w folię aluminiową i pieczemy w 160 stopniach przez 40 minut. Gdy ostygnie, kroimy na grube plastry, które wrzucamy do miski. Myjemy dokładnie liście świeżego szpinaku i dodajemy do kurczaka. Drobne pomidorki cherry dzielimy na ćwiartki i ozdabiamy nimi nasze danie. Danie polewamy ulubionym sosem na zimno z dodatkiem EstroVity.

 

Amerykańska uczta

 

Podobno w tej wersji kurczaka podaje się na wielu amerykańskich stołach podczas narodowych świąt. Mięso z upieczonego udka miesza się z 250 gr startego sera żółtego, kukurydzą z puszki (150 gr), 250 gr orzeszków ziemnych solonych oraz dwiema łyżkami majonezu. W naszej wersji proponujemy wymieszanie majonezu z EstroVitą. Danie jest dość kaloryczne, dlatego powinno się jeść niczym w Ameryce, od święta!

 

Kurczak con carne

 

Intensywnie smakująca przekąska, inspirowana kuchnią meksykańską. Mielone mięso z kurczaka dusimy na patelni z kminem rzymskim, solą, pieprzem, czosnkiem, papryką w proszku i oregano. Po ostygnięciu łączymy je z kukurydzą, czerwoną fasolą (najszybciej będzie, jeśli wybierzemy produkty z puszki po 250 gr każdy) i 3 dużymi pomidorami, które bardzo drobno pokroiliśmy. Całość przyprawiamy dwiema łyżkami passaty pomidorowej i łyżeczką miodu. Gdy danie nieco przestygnie, warto wzbogacić je o porcję EstroVity.


Sezon grzewczy trwa – zadbaj o swoją skórę od środka

Na zewnątrz zimno i wiatr. Wchodzimy do nagrzanych pomieszczeń, gdzie temperatura jest kilkukrotni wyższa. Może nie od razu, ale po jakimś czasie zauważamy, że nasza skóra staje się przesuszona, podrażniona, mogą też pojawić się zaczerwienienia.

 

Woda

 

Podstawowe „paliwo” wszystkich procesów życiowych. Bez niej stosowanie nawet najlepszych balsamów i kremów nie da oczekiwanego efektu. Zaczynajmy dzień od szklanki wody, potem niech towarzyszy nam, stojąc na biurku w pracy, na sypialnianym stoliku i w salonie. Jeśli nie przepadamy za smakiem „czystej” wody, dodajmy plaster pomarańczy, kilka listków mięty. Przyjmuje się, że aby się nie odwodnić, powinniśmy spożywać 30 ml na 1 kg ciała, a zatem od 1,5 do 3,5 l dziennie. Dzięki temu nasza skóra pozostaje nawilżona od środka.

 

Kiszonki

 

Są nie tylko naturalnym probiotykiem, ale i wpływają na zdrowy wygląd naszej cery, dzięki potężnej dawce witamin B1, B2 i B3.

 

EstroVita Skin

 

Zapewnia pokrycie dziennego zapotrzebowania na wszystkie kwasy tłuszczowe, co sprawia, że nasza skóra jest doskonale zadbana od środka. Wysoka zawartość witamin D, A i E znosi szkodliwe działanie wolnych rodników, a co za tym idzie, spowalnia procesy starzenia skóry.

 

Luteina

 

Ten dobroczynny minerał znajdziemy w jarmużu, szpinaku, brukselce, dyni i fasoli szparagowej. Regeneruje ona skórę, zmniejszając szkody wyrządzane przez wolne rodniki, które doskonale czują się w przegrzanych jesienią i zimą mieszkaniach.

 

Sen

 

Dawniej ludzie żyli zgodnie z rytmem natury – gdy robiło się ciemno, szykowali się do snu. Dziś nie jest to możliwe. A jednak warto mieć na uwadze, że po lecie potrzebujemy dużo więcej snu. Według doktora Tilla Roenberga, zimą o godzinie ósmej nasz organizm ma taki sam poziom aktywności, jak latem o szóstej, zaś o piętnastej taki, jak w wakacje o dziewiętnastej. Dlatego warto chodzić wcześniej spać i pozwalać sobie na regenerację nawet dłuższą, niż osiem godzin.


Naleśniki inaczej – przegoń nudę z kuchni

Deserowe, czy na ostro, mają swoich wielbicieli na całym świecie. Niektórzy uznają jedynie te, które na talerzu zwinięte są w rulon, inni preferują złożenie „na trzy”. Jedni wolą na cieście cienkim, inni na grubym, bardziej przypominającym te na racuchy. Sposobów na naleśniki jest mnóstwo. Czy zawsze musi to być dżem lub twaróg? Zapoznajmy się z łatwymi w przygotowaniu propozycjami na farsz z całego świata.

 

Z marchewką, parmezanem i bazylią

 

Bardzo prosta i smaczna wersja obiadowa. Uwielbiana nawet przez dzieci, które – jak wiadomo – za pomarańczowym warzywem często nie przepadają. Marchew obieramy i kroimy w kostkę, a następnie gotujemy na wolnym ogniu do miękkości. Odlewamy wodę, zaś do garnka ścieramy na grubych oczkach parmezan i wszystko mieszamy. Nie musimy dodawać soli, ser ma jej wystarczającą ilość. Zanim zwiniemy naszego naleśnika, dodajemy do środka kilka liści świeżej bazylii.

 

Bananowy zawrót głowy

 

Na maśle przysmażamy na złoto 3 dojrzałe banany z łyżką syropu klonowego, garścią płatków migdałowych i szczyptą cynamonu. Energetyczna, sycąca i smaczna wersja, szczególnie zalecana jest po intensywnym wysiłku fizycznym. Po zwinięciu, naszego króla talerza można jeszcze obficie potraktować startą gorzką czekoladą lub posiekanymi orzechami włoskimi.

 

W wersji włoskiej

 

Dla tych, którzy za słodkim nie przepadają. Wnętrze każdego naleśnika smarujemy passatą pomidorową i posypujemy oregano. Na patelni dusimy cukinię, czerwoną paprykę i mięso mielone z indyka, doprawiając je według własnego smaku. Składniki komponują się idealnie z czosnkiem, pieprzem wietnamskim oraz mieszanką ziół prowansalskich. Gotowy farsz serwujemy z dodatkiem prażonej cebulki.

 

EstroVita

 

Pamiętajmy, że naszej diecie powinna towarzyszyć odpowiednia suplementacja. Kwasy Omega-3, Omega-6 i Omega-9, zawarte w skondensowanej mieszance olejów z lnu, wiesiołka, ogórecznika i czarnej porzeczki mają zbawienny wpływ na poziom cholesterolu. Tym samym ratują serce i układ krążenia, jednocześnie wspomagając odporność. Warto zadbać o takie „zaplecze”, szczególnie gdy lubimy dobrze zjeść. Suplement możecie śmiało dodać do naleśnikowego farszu, wystarczy pamiętać, by go nie zagotować.


Najnowsze trendy w ćwiczeniach

Jeśli wizja tradycyjnych ćwiczeń aerobowych na sali w klubie fitness bardziej Cię zniechęca, niż przyciąga, a jednak gdzieś w głębi duszy marzysz o ciekawej formie treningu, może warto zapoznać się z najnowszymi trendami, jakie oferuje świat sportu?

 

Trampoliny

 

Przede wszystkim uwalniają ogromną ilość endorfin. Kto z nas nie lubił skakać po wielkich łóżkach, gdy był dzieckiem! Trening trwa maksymalnie godzinę, podczas której można spalić minimum jedną trzecią spożytych dziennie kalorii. Pod okiem instruktora uczestnicy skaczą na trampolinie w rytm puszczanej muzyki. Efekty dla ciała widoczne są już po pięciu tygodniach regularnych ćwiczeń (2-3 razy w tygodniu). Co ważne – aeroby nie przeciążają stawów, dlatego zaleca się je przede wszystkim osobom otyłym.

 

Interwały gladiatora

 

Hit ostatnich miesięcy. To bardzo ciężka i spalająca nawet 1000 kalorii podczas 45 minut forma walki o perfekcyjne ciało. W niewtajemniczonym obserwatorze wzbudzą przede wszystkim zdumienie. Oto grupa ludzi dźwiga worki z piaskiem, a następnie przerzuca je przez ramię, biegnąc na czas. Przysiady, pompki i wykroki z obciążeniem, wspinaczka w poziomie (ustawiamy się w pozycji, jak do robienia pompek i biegniemy w miejscu), czy też przeciąganie liny, to inspirowany serialem „Spartakus: krew i piasek” sposób na rekordowo szybkie spalenie tłuszczu i zbudowanie mięśni. Zalecany wytrwałym fanom ćwiczeń.

 

Joga w powietrzu

 

Jeśli wydaje Ci się, że jogiczne pozycje prędzej doprowadziłyby Cię do poważnych kontuzji, niż wpłynęły korzystnie na Twoje zdrowie, spróbuj jogi w powietrzu. Zawieszony na specjalnym hamaku pod sufitem, z lekkością będziesz mógł wykonać wszystkie ćwiczenia instruktora bez obawy, że nagle się przewrócisz i boleśnie obijesz. Sesja trwa 90 minut. W rytm spokojnej muzyki uczestnicy powtarzają ruchy trenera, przypominające częściowo taniec i pływanie. To bardzo relaksujący trening, który korzystnie wpływa na regulację kortyzolu i adrenaliny.

 

Tabata

 

Wyprawa do klubu fitness to dla wielu z nas przede wszystkim walka z czasem. Dojazd, przebranie się, trening i prysznic pochłaniają cenne minuty, których nie chcemy tracić. Dlatego rezygnujemy, powtarzając wszystkim, że nie korzystamy z ofert klubów fitness, bo – zgodnie z prawdą – nie mamy na to miejsca w naszym grafiku. Tabata staje się odpowiedzią na potrzeby wszystkich zapracowanych. To intensywny trening interwałowy, podczas którego wykonujemy serię dwudziestosekundowych ćwiczeń w jak najszybszym tempie z dziesięciosekundowymi przerwami. Pompki, przysiady, pajacyki, skoki w miejscu i burpeesy to podstawa tabaty. Trening trwa od 10 do 30 minut. Szybkie tempo i regularność (najlepiej co drugi dzień) dają wspaniałe i szybko widoczne efekty.

 

Impreza z trenerem

 

Organizowanie wspólnych treningów z przyjaciółmi w ramach świętowania urodzin, czy wieczoru panieńskiego, to najnowszy hit. Zamiast rezerwacji stolika w pubie coraz chętniej fani fitnessu wybierają salę do jogi, spinningu, czy crossfitu, gdzie pod okiem trenera można pracować nad swoją kondycją. Większość klubów oferuje na tę okoliczność specjalne menu. To z pewnością zdrowszy sposób na celebrację, niż tradycyjne napoje wyskokowe.


Najlepsze aplikacje na telefon do biegania

Coraz chętniej sięgamy po aplikacje na telefon w trakcie biegania. Pozwalają nam one zobaczyć postępy, zapamiętać pokonywane trasy. Są takim wirtualnym trenerem, dzięki któremu nasze bieganie nie jest po prostu rekreacją – widzimy, ile kalorii spaliliśmy w jakim dniu, kontrolujemy swoje cele. Pomagają nam utrzymać motywację i uświadamiają, ile w nas możliwości. Warto więc po nie sięgać.

 

Jog Tracker

 

Jedna z najłatwiejszych w obsłudze aplikacji. Pomaga przede wszystkim tym, którzy dopiero zaczęli biegać. Nie musimy ustalać celów – rejestrujemy to, jaki mamy postęp. Aplikacja zapisuje trasę, czas jej pokonania oraz ilość spalonych kalorii. Wyniki można zapisać w pamięci telefonu, co stanowi pomoc w tygodniowej, czy miesięcznej analizie naszych postępów.

 

Moje Trasy Google

 

Wszystkie parametry, jakie osiągnęliśmy, otrzymujemy w postaci mapki Google. Aplikacja wyposażona jest w asystenta audio, który informuje nas o postępach. To idealne rozwiązanie dla osób, które chcą zmierzyć faktyczny czas swojego ruchu, bowiem Moje Trasy Google dokładnie mierzy, ile czasu na przykład staliśmy na światłach, czekając na zielone, a ile biegliśmy.

 

Nike+ Running

 

Równie prosta w obsłudze, jak Jog Tracker. Zapamiętuje długość naszego biegu, trasę, ilość spalonych kalorii i tempo, jakie utrzymaliśmy. Każdy progres nagradzany jest wirtualnymi odznaczeniami. Statystyki są bardzo dokładne i można je pobrać w pdf. Dodatkowo podczas biegu możemy posłuchać muzyki, ponieważ aplikacja ma dostęp do naszych katalogów audio na telefonie.

 

Runtastic

 

Ulubiona aplikacja biegaczy na całym świecie. Przejrzysta, z kolorowym i czytelnym layoutem. Zapamiętuje trasy z podziałem na ich profile (górzysta, płaska, ze spadkiem, wymagająca podbiegania itp.), można skonfigurować ją z każdym pulsometrem, co doskonale sprawdza się w przypadku profesjonalnych biegaczy. Runtastic daje też możliwość rejestracji biegu na żywo.

 

Endomondo Sports Tracker

 

Najpopularniejsza aplikacja sportowa. Intuicyjna obsługa, estetyczny wygląd, szczegółowe wyniki i ciekawe funkcje dodatkowe sprawiają, że od lat wybierana jest najczęściej nie tylko przez biegaczy, ale i rowerzystów, tancerzy, chodziarzy, czy pływaków. Endomondo pozwala wchodzić w zadania rywalizacyjne i na przykład ścigać się ze znajomymi, którzy też mają swoje konta.

 

 


Moda, czy wygoda? Na co zwrócić uwagę, wybierając strój do biegania i fitnessu?

W filmie „Jestem taka piękna” Amy Schumer spada z rowerku do spinningu, uderzając się w głowę, co powoduje wielkie zmiany w jej życiu. Problemy, jakie towarzyszą jej na początku, zna wiele osób rozpoczynających przygodę ze sportem. Amy pękają legginsy, ma niedopasowane obuwie, powoduje dyskomfort i poczucie wstydu. Dlatego przede wszystkim warto pamiętać, że strój i buty mogą nam pomóc, albo – wręcz przeciwnie – zniechęcić do aktywnego stylu życia. Wybierzmy więc dobrze.

 

Spodnie

 

Niezależnie od płci, najlepszą formą są legginsy. Przy treningu pocimy się – u kobiet przede wszystkim uda, u mężczyzn łydki. Śliska i mokra skóra utrudnia koncentrację na ćwiczeniach, stanowić też może zagrożenie poślizgnięciem podczas ćwiczeń z użyciem kolan. Legginsy powinny być przewiewne, wykonane z bawełny (mogą być z domieszką elastycznych materiałów, jak lycra). Ważny jest rozmiar. Idealnie dopasowane nie spadają i nie drażnią nieustanną koniecznością podciągania. Uciskają w okolicach brzucha i pośladków, ale jednocześnie nie ograniczają ćwiczeń związanych z przysiadami, czy rozkrokiem. Trening to dużo gwałtownych i intensywnych ruchów. Nagle wypadający ze spodni brzuch, czy pękające na szwach spodnie mogą skutecznie zrazić.

 

Koszulka

 

Podobnie, jak dół, góra też powinna być dopasowana tak, by opinać, „nie latać”. Bardzo dobrze sprawdzają się bawełniane koszulki typu bokserki. Nie ograniczają ruchów, przylegają gładko do ciała. Ważne, by nie sugerować się tylko tym, jak wygląda się w danym stroju. W końcu uprawiasz sport po to, by mieć formę, prawda? Nieważne, czy masz pięć, czy piętnaście kilo nadwagi, dopasowany strój to podstawa Twojego komfortu podczas ćwiczeń.

 

Biustonosz

 

Sportowy, bawełniany stanik to konieczność. Sklepy oferują kobietom standardowe rozmiarówki od XS po XXXL. Biust powinien być podtrzymany tak, by podczas treningu piersi nie huśtały się, wprowadzając ich właścicielkę w zakłopotanie, a nawet sprawiając ból. Najlepiej przymierzyć stanik i zrobić kilka przysiadów i podskoków w przymierzalni, aby sprawdzić, czy nasze piersi są bezpiecznie na swoim miejscu.

 

Buty

 

Są równie ważne, jak reszta stroju. Źle dobrane narażają na kontuzję. Zanim wybierzemy odpowiednie, skonsultujmy się ze sprzedawcą. Te do biegania różnią się bowiem od tych przeznaczonych do ćwiczeń fitness. Kolorystyka i wzory powinny mieć dla nas najmniejsze znaczenie. Dobór obuwia wpływa na pracę naszych stawów i mięśni. Przede wszystkim wybierajmy obuwie za kostkę. Dzięki temu nasze kości stóp będą utrzymane w stabilnej pozycji. Miękka podeszwa z efektem poduszki szczególnie zalecana jest biegaczom. Oddychające tworzywo to konieczność, która pozwoli nam zachować higienę. Fitnesowcy ćwiczący w klubach mogą zdecydować się na buty pokryte oddychającą siateczką, co z kolei nie sprawdzi się u osób preferujących ćwiczenia na zewnątrz, gdzie temperatury są niższe i pada.

 

Wygoda i bezpieczeństwo – te dwa hasła powinny towarzyszyć nam przy każdym wyborze. Koncerny produkujące odzież i akcesoria sportowe doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich klienci są wzrokowcami i lubią to, co kolorowe. Dlatego ich najważniejszych celem jest łączenie trendów i komfortu. Wybierając się do sklepu sportowego możemy być pewni, że to, co dla nas wygodne i wskazane z pewnością będzie też przy okazji ładne.


Jaki chleb wybrać podczas odchudzania?

Przyjęło się, że kiedy zaczynamy przygodę z odchudzaniem, powinniśmy wyeliminować z naszej diety pieczywo. Tymczasem dietetycy są zgodnie – to mit. Chleb jest potrzebny w naszej diecie. Ważne, by wybrać go z głową.

Kolor

 

Niestety, zasada im ciemniejsze pieczywo, tym lepsze, nie zawsze jest dobra dla naszego zdrowia. Producenci wiedzą, że białe pieczywo kojarzy nam się z pustymi kaloriami, dlatego często specjalnie zabarwiają pieczywo na ciemno karmelem, czy słodem jęczmiennym, co nie ma nic wspólnego z dbałością o linię. Warto zdecydować się na zwykły szary bochenek – to on naprawdę został przygotowany z mąki razowej.

 

Mąka

 

Patrzmy na skład. Graham, mąka razowa i mąka z pełnego przemiału to strażnicy naszej wagi. Zawierają duże ilości otrębów, błonnika, magnezu i cynku.

 

Ciężar

 

Pieczywo najgorszej jakości jest przede wszystkim lekkie. Powstaje z oczyszczonej mąki białej, zawiera dużo spulchniaczy. To dzięki nim wygląda na dobrze wyrośnięte. Powinno nas zawsze zastanowić, skąd lekkość przy takim „napuchnięciu”.

 

Nazwa

 

Ma sprawić, że kupimy. Niestety, choć nazwy takie, jak wiejski, rustykalny, czy wieloziarnisty, budzą zaufanie, zwykle nie mają nic wspólnego ze zdrowym stylem życia. Najlepiej sięgać po chleby takie, jak: razowy, pełnoziarnisty, orkiszowy i gryczany.

 

Skład

 

Mąka, woda, zakwas (lub drożdże) i sól to podstawa. Rezygnujmy z zakupu, jeśli skład będzie mało czytelny dla nas i znajdą się w nim mało zrozumiałe składniki typu E lub ciągi cyfr. Pamiętajmy też, że zakwas gwarantuje pieczywu dłuższą świeżość, niż drożdże.


Jak odchudzać się w zależności od wieku (20, 30, 40, 50 lat)

Im jesteśmy starsi, tym trudniej walczyć z kilogramami – to obserwacja wielu z nas. Metabolizm jest jak samochód. Im starszy, tym większe prawdopodobieństwo, że nas zawiedzie. Tym bardziej, jeśli w czasach „nowości” nie za bardzo dbaliśmy o paliwo, jakie mu dostarczamy.

 

20 lat – szczyt formy

 

Możemy jeść, co chcemy i ile chcemy, a waga pozostaje w normie, jeśli tylko zapewnimy sobie odpowiednią ilość ruchu, a o to nietrudno, będąc nastolatkiem. W okolicy 20 roku życia osiągamy szczyt BMR (basal metabolic rate) – nasze ciało ma najwięcej witalności. Wynosi on do 80% całkowitej energii, jaką może zużyć. To bardzo dużo.

 

30 lat – jeszcze nie jest pod górkę

 

Wartość BMR spada około 2% w każdej kolejnej dekadzie życia. Osiągając trzecią, zwykle mamy też już inny tryb życia. Mniej ruchu, więcej siedzenia przed komputerem w pracy, spadek aktywności, które interesowały nas jeszcze kilka lat wcześniej. Dodatkowo coraz więcej energii zaczynają pochłaniać w naszym życiu NEAT (non-excercise activity thermogenesis), czyli czynności związane z myśleniem, przetwarzaniem informacji i wymyślaniem rozwiązań. Stopniowo chęć na sport spada i jest to uwarunkowane biologicznie. Im intensywniej pracujemy, im więcej problemów życia dorosłego pochłania nas, tym mniej energii starcza nam na konieczny dla podkręcenia metabolizmu ruch. Według naukowców to kluczowy moment, który zadecyduje o naszej wadze i kondycji na resztę życia. Albo damy metabolizmowi spadać, pozostając w fazie uśpienia i zmęczenia, albo zaczniemy więcej się ruszać, co właśnie w wieku 30 lat ma największą szansę stać się naszym dożywotnim nawykiem.

 

40 lat – zasiedzenie

 

Według naukowców z Hiroszimy na spowolnienie procesów przemiany materii wpływ ma zmniejszanie się masy mięśniowej. Jeśli z wiekiem coraz więcej energii pochłania NEAT, mięśnie zaczynają „usypiać”. Dlatego szczególnie ważne jest, by nie popaść w otyłość, pobudzanie tychże – regularna jazda na rowerze, spacery, czy treningi w klubie fitness stają się koniecznością. Dzięki nim aktywne mięśnie dają znać organizmowi, że wszystko jest ok, że może działać na możliwie wysokich obrotach. Koniecznością jest wprowadzenie do diety białka – dzienne spożycie powinno wynosić około 2 gr na kilogram masy. Chude mięsa, ryby i nabiał ekologicznego pochodzenia stają się koniecznością dla zapewnienia mięśniom siły do pracy.

 

50 lat – wszystko szkodzi

 

Coraz mocniej zaczynają doskwierać nam bóle ciała, zaś każde cia sto i frytki szkodzą wątrobie. To moment, gdy łatwo się poddać, powiedzieć sobie, że jest się za starym na bycie zdrowym i aktywnym i popaść w marazm. Warto rozejrzeć się za grupą wsparcia – może sąsiedzi, może koleżanki z placu zabaw, na który zabieramy wnuczka? W grupie raźniej! Owszem, nie będziemy raczej uprawiać wspinaczki ściankowej, jeśli nigdy tego nie robiliśmy, ale regularny i spokojny ruch, jak spacery (np. nordic walking), czy jazda na rowerze w miłym towarzystwie pozwolą spalić zbędne kalorie i utrzymają nas w dobrej kondycji.


Domowe sposoby na ból gardła w sezonie przeziębień

Jesień, choć przez wielu uważana za najpiękniejszą porę roku, to także okres przeziębień i wirusów. Do najbardziej dokuczliwych i długotrwałych dolegliwości należy w tym okresie ból gardła. Choć apteki oferują setki rozwiązań w postaci syropów i tabletek, możemy pozbyć się go domowymi sposobami równie skutecznie, bez nadmiernego obciążania portfela.

 

Płukanka z czarnego bzu i tymianku

 

Ususzone rośliny kupimy w każdym sklepie zielarskim, jeśli nie mieliśmy możliwości zebrać ich sami. Łyżeczkę czarnego bzu i łyżeczkę tymianku wsypujemy do kubka/szklanki i zalewamy 100 ml letniej wody. Następnie naczynie przykrywamy talerzykiem na około 30 minut. Płuczemy gardło co dwie godziny.

 

Herbata ziołowa

 

Zamiast płukać gardło, bez i tymianek (w wymienionych powyżej proporcjach) możemy zalać wrzątkiem i wycisnąć sok z cytryny. Jeśli mamy dostęp do konfitury z malin, można dodać odrobinę dla smaku. Wypijamy, póki gorące.

 

EstroVita

 

Mieszanka olejów z lnu, ogórecznika, wiesiołka i czarnej porzeczki zapewni nam idealną proporcję kwasów Omega-3,6,9 oraz witaminę E o właściwościach antyoksydacyjnych.

 

Syrop z cebuli

 

Tak, wiemy, że kojarzy się z dzieciństwem. Mimo nieprzyjemnego smaku i zapachu, bardzo korzystnie wpływa na pozbycie się infekcji. Dużą cebulę kroimy w kostkę i wkładamy do 0,5 l słoika, a potem zasypujemy cukrem. Zamykamy słoik i odstawiamy w ciepłe miejsce. Po kilku godzinach cebula zacznie wypuszczać sok. Pijemy po łyżeczce cztery razy dziennie.

 

Inhalacje z mięty i eukaliptusa

 

Inaczej zwane „parówką”. Olejki eteryczne zawierające te odpowiednie kupimy w aptece. Do miski wlewamy gorącą (ale nie wrzącą) wodę i dodajemy po dwie krople mięty i eukaliptusa. Nachylamy się nad naczyniem i przykrywamy głowę ręcznikiem. Wdychamy parę nosem i wydychamy ustami przez maksymalnie 10 minut. Zabieg możemy wykonywać dwa razy dziennie.