Jak odchudzać się w zależności od wieku (20, 30, 40, 50 lat)

Im jesteśmy starsi, tym trudniej walczyć z kilogramami – to obserwacja wielu z nas. Metabolizm jest jak samochód. Im starszy, tym większe prawdopodobieństwo, że nas zawiedzie. Tym bardziej, jeśli w czasach „nowości” nie za bardzo dbaliśmy o paliwo, jakie mu dostarczamy.

 

20 lat – szczyt formy

 

Możemy jeść, co chcemy i ile chcemy, a waga pozostaje w normie, jeśli tylko zapewnimy sobie odpowiednią ilość ruchu, a o to nietrudno, będąc nastolatkiem. W okolicy 20 roku życia osiągamy szczyt BMR (basal metabolic rate) – nasze ciało ma najwięcej witalności. Wynosi on do 80% całkowitej energii, jaką może zużyć. To bardzo dużo.

 

30 lat – jeszcze nie jest pod górkę

 

Wartość BMR spada około 2% w każdej kolejnej dekadzie życia. Osiągając trzecią, zwykle mamy też już inny tryb życia. Mniej ruchu, więcej siedzenia przed komputerem w pracy, spadek aktywności, które interesowały nas jeszcze kilka lat wcześniej. Dodatkowo coraz więcej energii zaczynają pochłaniać w naszym życiu NEAT (non-excercise activity thermogenesis), czyli czynności związane z myśleniem, przetwarzaniem informacji i wymyślaniem rozwiązań. Stopniowo chęć na sport spada i jest to uwarunkowane biologicznie. Im intensywniej pracujemy, im więcej problemów życia dorosłego pochłania nas, tym mniej energii starcza nam na konieczny dla podkręcenia metabolizmu ruch. Według naukowców to kluczowy moment, który zadecyduje o naszej wadze i kondycji na resztę życia. Albo damy metabolizmowi spadać, pozostając w fazie uśpienia i zmęczenia, albo zaczniemy więcej się ruszać, co właśnie w wieku 30 lat ma największą szansę stać się naszym dożywotnim nawykiem.

 

40 lat – zasiedzenie

 

Według naukowców z Hiroszimy na spowolnienie procesów przemiany materii wpływ ma zmniejszanie się masy mięśniowej. Jeśli z wiekiem coraz więcej energii pochłania NEAT, mięśnie zaczynają „usypiać”. Dlatego szczególnie ważne jest, by nie popaść w otyłość, pobudzanie tychże – regularna jazda na rowerze, spacery, czy treningi w klubie fitness stają się koniecznością. Dzięki nim aktywne mięśnie dają znać organizmowi, że wszystko jest ok, że może działać na możliwie wysokich obrotach. Koniecznością jest wprowadzenie do diety białka – dzienne spożycie powinno wynosić około 2 gr na kilogram masy. Chude mięsa, ryby i nabiał ekologicznego pochodzenia stają się koniecznością dla zapewnienia mięśniom siły do pracy.

 

50 lat – wszystko szkodzi

 

Coraz mocniej zaczynają doskwierać nam bóle ciała, zaś każde cia sto i frytki szkodzą wątrobie. To moment, gdy łatwo się poddać, powiedzieć sobie, że jest się za starym na bycie zdrowym i aktywnym i popaść w marazm. Warto rozejrzeć się za grupą wsparcia – może sąsiedzi, może koleżanki z placu zabaw, na który zabieramy wnuczka? W grupie raźniej! Owszem, nie będziemy raczej uprawiać wspinaczki ściankowej, jeśli nigdy tego nie robiliśmy, ale regularny i spokojny ruch, jak spacery (np. nordic walking), czy jazda na rowerze w miłym towarzystwie pozwolą spalić zbędne kalorie i utrzymają nas w dobrej kondycji.